|
Manewry
Mariny chorwackie tak jak już wcześniej wspominaliśmy posiadają infrastrukturę na bardzo wysokim poziomie. Każda większa marina może pomieścić kilkadziesiąt i więcej jachtów, możemy, więc bez obawy, że zabraknie miejsca dla naszego jachtu realizować plan naszej wyprawy. Aby było to możliwe we wszystkich portach obowiązują pewne standardy cumowania. Wszystkie jachty na Adriatyku cumują rufą do nabrzeża jak również stoją na zatopionych martwych kotwicach zwanych mooringami. Nie musimy, więc a nawet nie możemy zrzucać głównej kotwicy. Najważniejsze jest jednak, że nie musimy się martwić czy kotwica wytrzyma i np. przy wietrznej pogodzie nie puści.
Odejście jachtu od kei
zobacz film
Przed przystąpieniem do manewru odpalamy silnik oraz urządzenia na pulpicie. Obsadzamy dwa stanowiska na rufie. Obie cumy rufowe obkładamy na biegowo tak, aby mieć nad nimi kontrolę do samego końca manewru. Podobnie ze stanowiskiem dziobowym, linę od martwej kotwicy zdejmujemy z knagi i trzymamy na biegowo. Jeżeli dysponujemy większą liczbą załogi powinniśmy dodatkowo obsadzić ją przy odbijaczach. Cały manewr rozpoczynamy od oddania mooringu dziobowego. Zawsze starajmy się odczekać chwilę, aby lina od martwej kotwicy zatonęła i nie spowodowała zagrożenia wkręcenia się w śrubę naszego silnika. Następnie na manetce silnika dajemy małą na przód z jednoczesnym oddawaniem cum dziobowych aż do całkowitego zebrania ich na pokładzie. Podczas całego manewru warto, aby jeden z odbijaczy był ruchomy. W razie potrzeby mamy możliwość natychmiastowego użycia go i ochrony jednej z burt. Powoli opuszczamy nasz port a załoga w tym czasie robi klar na cumach i odbijaczach.
 
Zatoka
zobacz film
Nie tylko piękne zabytkowe miasta oferuje nam wybrzeże Adriatyku. Podczas każdego z rejsów załoga na pewno zapragnie odpocząć od wielkich marin i zakotwiczyć w jednej z wielu oferowanych przez Chorwację zatoczek. W większości zatok zatopione są specjalne betonowe bloki oraz przymocowane do nich boje do kotwiczenia. (ich ilość i rozmieszczenie możemy wcześniej sprawdzić w naszej locji). Powinniśmy być również przygotowani na niewielką opłatę zbieraną przez miejscowego rybaka, który opiekuje się daną zatoką i konserwuje boje.
 
Przed przystąpieniem do manewru musimy przygotować sobie bosak i trochę dłuższą cumę. Cumę mocujemy na dziobie i przenosimy za wantami na rufę. I tutaj ciekawostka to właśnie od strony rufy będziemy chwytali się boji. Próba uchwycenia ucha z dziobu jest dużo trudniejsza, łańcuch mocujący betonowy blok z boją jest na tyle napięty, że możemy ją wyciągnąć z wody jedynie na kilka centymetrów. Podejście rufą jest o tyle prostsze, że osoba przekładająca cumę przez metalowe ucho przy dolnej podstawie boji ma dużo lepszy do niego dostęp. Pamiętajmy, aby nie obkładać liny przez górne ucho, które służy jedynie do chwytania jej bosakiem. Już po obłożeniu liny przy pomocy silnika odstawiamy nasz jacht od boji i przenosimy cumę na dziób.
Stacja paliw
zobacz film
Przed oddaniem cum w macierzystej marinie musimy jeszcze uzupełnić paliwo zużyte podczas rejsu. Jacht przed czarterem otrzymujemy zawsze z pełnymi zbiornikami i taki sam musimy zdać. W tym celu zmuszeni jesteśmy zacumować nasz jacht przy stacji paliw. Do nabrzeża stacji stajemy (long side) tzn. wzdłuż jednej z burt. Wykładamy wcześniej odbijacze na wybraną burtę i szykujemy cumy: dziobową i rufową. Do nabrzeża podchodzimy pod kątem 45% i w ostatniej fazie ustawiamy jacht równolegle do kei. O ile to możliwe zawsze staramy się podchodzić pod wiatr.
 
Samo tankowanie jachtu nie różni się niczym szczególnym od tankowania samochodu. Powinniśmy jednak pamiętać, że większość jachtów w dniu poprzedzającym ich zdanie powraca do portu i to właśnie stacja paliw jest najbardziej zatłoczonym miejscem w marinie Zdarzają się sytuacje, że musimy poczekać na wolne miejsce przy nabrzeżu.
Bardzo często da się również zauważyć nadmierny pośpiech pracowników stacji. Starajmy się raczej kontrolować ich zachowanie, niejednokrotnie zdarzały się przypadki oddania obu cum bez zgody i pełnej wiedzy kapitana prowadzącego jacht. Może to spowodować niepotrzebne przytarcia i nieprzyjemne konsekwencje na zakończenie naszego rejsu.
Dojście jachtu rufą do kei
zobacz film
Cumowanie jachtu rufą do nabrzeża to jeden z manewrów, który sprawia największe trudności naszym żeglarzom. Jest jednocześnie manewrem, najczęściej wykonywanym podczas odwiedzania kolejnych portów wybrzeża Adriatyku. W Chorwacji wszystkie jachty cumują w ten sposób, dzięki czemu mariny są w stanie przyjąć tak dużą ilość jednostek.
 
Ze względu na niewielkie odległości między kolejnymi pirsami i naprężone liny od martwych kotwic najlepiej rozpocząć manewr od wejścia między pomosty na biegu wstecznym. Po obu burtach mocujemy odbijacze oraz obsadzamy stanowiska rufowe. Przygotowujemy cumy, których jeden z końców knagujemy na stałe, pozostałą część szykujemy do oddania na ląd. Osoba wyznaczona na stanowisku dziobowym wyposażona w bosak ze śródokręcia będzie musiała złapać linę do martwej kotwicy i możliwie szybko wybrać ją na dziobie.
O miejscu naszego postoju informują nas pracownicy mariny, którzy jednocześnie odbierają cumy oraz podają dziobowemu mooring. Musimy się jednak liczyć z ich nieobecnością i koniecznością wysadzenia własnego desantu, który przejmie ich obowiązki. Tak jak przy każdym manewrze zachowujemy szczególną ostrożność i dostosowujemy prędkość naszego jachtu do aktualnie panujących warunków pogodowych. W pierwszej kolejności oddajemy cumy na ląd i po ich wybraniu do odpowiedniej długości obkładamy. W tym samym czasie najlepiej rozpocząć wybieranie z lądu liny martwej kotwicy do momentu jej naprężenia tak, aby dziobowy mógł ją chwycić bosakiem. Linę przenosimy możliwie najszybciej na dziób i wybieramy. W następnej kolejności knagujemy cumy rufowe zapewniając sobie bezpieczną odległość od kei, najlepiej na długość naszego trapu. Po ich obłożeniu maksymalnie wybieramy linę od martwej kotwicy. Po upewnieniu się, że jacht stoi bezpiecznie możemy odstawić silnik i położyć trap.
|
|